This post is also available in:
Po co płacić za autobus, skoro można jechać za darmo? No dobrze, tak naprawdę nie o to chodzi. Dla nas autostop to przede wszystkim sport i przygoda – zaoszczędzone pieniądze są tylko miłym bonusem. Zebraliśmy porady i doświadczenia od ekipy zaprawionych autostopowiczów i jesteśmy pewni, że po ich przeczytaniu po prostu musisz spróbować!
Autostop to jeden z najbardziej punkowych sposobów podróżowania – nigdy nie wiesz, czego się spodziewać. To może być jedna z najlepszych chwil w twoim życiu albo koszmar. Albo coś pomiędzy. Pokażemy każdy wariant.

Dlaczego jeździć stopem? I dlaczego być może nie?
Nigdy nie było nad czym myśleć. Czasem próbuję autobusu albo pociągu, ale nikt nie chce ze mną gadać, nikt nie zaprasza mnie na obiad, nikt nie odwozi mnie pod sam dom – a do tego jeszcze chcą, żebym płacił. – Slávek Král
Musisz dostać się z Europy Środkowej do Kopenhagi w maksymalnie 12 godzin? To zapomnij o autostopie. Nie żeby się nie dało – po prostu nie sprawi ci to żadnej przyjemności. A o to właśnie chodzi w autostopie: droga musi być celem. Autostop to niewyczerpane źródło ciekawych spotkań, nieoczekiwanych sytuacji, ciągle zmieniających się planów i przede wszystkim przygody. Wolność wzniesionego kciuka jest nie do zastąpienia.
A to, że zaoszczędzisz mnóstwo pieniędzy? To świetny bonus, który pozwala ci wydłużyć przygodę. Ale uważaj – czasem utykasz na stacji benzynowej tak długo, że w sumie wydajesz więcej, niż kosztowałby bilet autobusowy.
Kocham wolność wyboru. Poznawanie nowych ludzi. Absurdalne sytuacje, w których się znajduję. Obiad z grecką rodziną, bo nasz kierowca chciał „nastraszyć rodziców”. Picie Dom Pérignon w Albanii, bo akurat zatrzymaliśmy sympatycznego gościa, który okazał się brytyjskim milionerem. Niezaplanowana wizyta na słoweńskim festiwalu reggae. Palenie zioła w pace holenderskiej ciężarówki. Bieganie po dachach wiedeńskiego centrum sztuki. Śpiewanie w samochodzie z przepięknymi Izraelkami… To nie jest darmowy transport, to decyzja, by sama podróż była doświadczeniem. – Petra Voráčková
Wszystkie pozytywne wspomnienia zawsze wiązały się z ludźmi, którzy nas zabierali – mili, życzliwi, otwarci, z gatunku tych, którzy próbują pomóc i podpowiedzieć, dokąd pojechać. Czasem urządzali nam mini-zwiedzanie miasta, jechali kawałek z drogi, dodawali gazu, żebym zdążyła na pociąg, albo zatrzymywali się, bo zobaczyli nas na autostradzie i odwozili w lepsze miejsce. Raz dostaliśmy nawet dwie puszki tuńczyka. Najlepiej chyba było, gdy pewna para w Liechtensteinie pozwoliła nam rozbić namiot na ich łące (tuż obok wybiegu z lamami), bo gdzie indziej nie mieliśmy szans schować namiotu przed policją. Mogliśmy go zostawić na łące w ciągu dnia i wreszcie ruszyć w góry bez naszych ogromnych plecaków. – Andrea Pernik
Nigdzie nie pojechałabym autostopem, gdzie muszę być o konkretnej godzinie. Autostop pod presją czasu to udręka. Wydostawanie się z miast też nie jest przyjemne. Generalnie często lądujesz w miejscu, z którego trudno się ruszyć, a wtedy autostop zmienia się w czekanie na łaskę. Ale takie ryzyko świadomie podejmujemy. – Petra Voráčková
Okej, podsumujmy:
- Autostop to przede wszystkim fantastyczna przygoda
- Żeby go polubić, musisz być elastyczny – mieć dużo czasu i umieć w locie zmieniać plany
- Najczęściej zaoszczędzisz sporo pieniędzy, ale nie ma gwarancji
- 99 % kierowców, którzy cię zabierają, to świetni ludzie – doradzą, pomogą, a czasem nawet zaproszą do domu
Dokąd może cię zabrać autostop?
Właściwie wszędzie. Jakaś forma autostopu działa na całym świecie. Gdzieniegdzie musisz dorzucić kilka euro na benzynę, gdzie indziej pojedziesz na wozie ciągniętym przez konie, a czasem nawet złapiesz łódkę. Sporo ludzi objechało autostopem świat, najodleglejsze zakątki Azji i przemierzyło USA – mimo że w niektórych stanach jest to nielegalne.
Poniżej mamy porady dotyczące kilku krajów, w których jest szczególnie łatwo, ale najpierw musisz uświadomić sobie jedno: autostop często zabiera cię w miejsca, których wcale nie planowałeś. Często do miejsc, o których nawet nie słyszałeś. Albo setki kilometrów z trasy – ale czemu nie skorzystać z okazji? Autostopowicze to skrajni podróżniczy punkowie, więc jeśli w drodze z jednego miasta do drugiego złapią gościa jadącego do Hamburga, wskakują!
Około północy w Niemczech staliśmy na stacji benzynowej i próbowaliśmy znaleźć kogoś jadącego w kierunku Anglii. Wstępnie umówiliśmy się z kierowcą ciężarówki, że za kilka godzin podrzuci nas trochę dalej, gdy obok zaparkowało auto z dwoma Czechami w środku. Powiedzieli, że są na eurotripie – wzięli samochód, psy i jeżdżą tam, gdzie akurat mają ochotę.
Mimo że mieli malutkie auto, milion bagaży i dwa wielkie psy, przepakowali cały samochód tylko po to, żeby się zmieścić. Ich kolejnym celem był Amsterdam, więc pomyśleliśmy: czemu nie? Jazda była niesamowita. Chłopaki byli absolutnie cudowni i bardzo otwarci – dokładnie ten rodzaj ludzi, których chcesz spotkać na stopa. W Holandii zabrali nas nawet nad morze (gdzie poszli się kąpać, podczas gdy my marzliśmy w kurtkach), a potem zostawili nas na kempingu w centrum Amsterdamu. Anglia mogła poczekać kilka dni. – Pavla Wernerová

W Nikaragui raz złapałem stopa konno, na pustyni boliwijskiej pojechałem karetką. Nigdy nie wiesz, kto i gdzie się zatrzyma. – Slávek Král
Praktyczne porady na autostopową drogę
Jak zebrać się na pierwszy wypad i od czego zacząć
Statystyczne prawdopodobieństwo trafienia piorunem jest znacznie wyższe niż to, że na autostopie spotka cię coś złego. Jeśli korzystasz ze zdrowego rozsądku, nie ma się czego bać. Autostop to świetny sposób, by przejechać większość Europy za grosze, a po drodze nazbierasz mnóstwo niepowtarzalnych historii.
Rezygnacja z autostopu ze strachu przed seryjnymi mordercami jest mniej więcej jak rezygnacja z seksu ze strachu przed AIDS. Każda przyjemna rzecz wiąże się z jakimś ryzykiem.

Autostop aż do Francji wydaje ci się zbyt dużym wyzwaniem? Spróbuj najpierw blisko domu! Krótkie przejazdy między miastami w twoim kraju są zupełnie normalne. Świetna zabawa to też łapanie stopa między zaspanymi wioskami w górach albo na wsi. Przekonasz się, że miejscowi są w gruncie rzeczy całkiem życzliwi :-)
Mój pierwszy wyjazd był z Pragi do Grecji i był wspaniały. Planowanie wyglądało tak: ja i koleżanka się upiłyśmy i ogłosiłyśmy, że chcemy jechać na ośle. Na ośle nie wylądowałyśmy, ale przejechałyśmy autostopem cały Bałkany w dół i z powrotem w górę i nazbierałyśmy niesamowitą liczbę historii. Pojechałyśmy stopem, bo to było buntownicze, nie miałyśmy zbyt wiele kasy, a moja koleżanka już wcześniej jeździła stopem. Brzmiało jak świetny pomysł. I był! – Petra Voráčková
Bardzo łatwo łapie się stopa też w Niemczech i Austrii – na początek spróbuj wypadu do Berlina, Monachium albo Grazu. Poznaliśmy nawet legendy, które autostopem wybierały się do Alp na narty…
Stosunkowo bliskim autostopowym rajem jest Szkocja. Przejechałem ją niemal całą w miesiąc, a działało to nawet na najbardziej odludnych drogach na Orkadach. To nie tylko jeden z najbezpieczniejszych krajów świata, ale też taki, w którym dogadasz się z każdym. No… poza najtwardszymi Szkotami.
A więc, podsumowując:
- Autostop nie jest bardziej niebezpieczny niż inne sposoby podróżowania. Po prostu używaj głowy i nie wsiadaj do aut z dziwnymi ludźmi
- Na pierwszą próbę jedź blisko domu
- Inne świetne kraje na początek to zdecydowanie Niemcy i Austria, Szkocja oraz Nowa Zelandia
Jak i gdzie najłatwiej złapać stopa
Godziny czekania na podwózkę potrafią mocno wkurzać. Jeśli jednak jesteś sprytny, na większości tras możesz tego uniknąć. Po pierwsze chodzi o wybór odpowiedniego miejsca. Do innych czynników, które pomagają, też zaraz przejdziemy.
Slávek mówi: Najlepsze miejsca to te, gdzie samochody jadą wolno i widać, dokąd chcesz jechać – na skraju miasta, za sygnalizacją świetlną, za skrzyżowaniem albo na stacji benzynowej. Najgorsze jest dokładnie odwrotnie: środek (dużego) miasta, gdzie samochody znikają za rogiem i mkną strumieniem, albo autostrada, gdzie pędzą jak szalone.
Podpisuję się obiema rękami. I zawsze wybieraj miejsce, w którym samochód może bezpiecznie się zatrzymać!
Na Hitchwiki znajdziesz genialną mapę z autostopowymi miejscówkami – potrafi nieprawdopodobnie ułatwić życie.
Zwłaszcza na autostradach zawsze polecamy łączyć wzniesiony kciuk z kartką z przybliżonym kierunkiem. Jeśli jedziesz z Monachium w stronę Pragi, logiczne jest, że napiszesz na kartce „Praga”.
Wszędzie ta sama zasada.
Kartki przydają się także, gdy nie masz zbyt wiele czasu i nie chcesz zbytnio nakładać drogi. Może trochę dłużej potrwa, zanim ktoś się zatrzyma, ale masz dużo większe szanse, że trafi ci się ktoś, kto zabierze cię daleko we właściwym kierunku.

Na stacjach paliw zdecydowanie spróbuj zagadać bezpośrednio do tirowców – na drodze rzadko się zatrzymują, ale często chętnie biorą pasażerów, a jedna podwózka potrafi pokonać setki kilometrów. Plus jest taki, że widzisz kierowcę z góry i masz dużo więcej czasu na podjęcie decyzji. To samo możesz robić ze zwykłymi samochodami.
Co jeszcze pomaga? Warto wyglądać wyraźnie jak podróżnik. Widoczny duży plecak, uśmiech, najlepiej gitara. Też nie zatrzymałbyś się dla gościa w garniturze z teczką… Choć Slávek twierdzi, że w garniturze miał świetnego stopa. Może aura podróżnika promieniuje także przez marynarkę.
W wielu krajach kierowcy bardziej lubią autostopowiczów określonych narodowości. Często warto więc swoją zaznaczyć – naszywka z flagą na plecaku albo napis na kartce.
Kiedy mieliśmy konkretny cel, bardzo pomagało zaplanowanie trasy na HitchWiki – sprawdzenie, jak dobrze trasa „łapie”, gdzie są dobre miejsca i których unikać. Generalnie też przyjrzenie się trasie i temu, gdzie biegną główne drogi, żeby nie utknąć kawał drogi od cywilizacji. I koniecznie zabierz jakieś jedzenie i wodę – nie wiesz, gdzie utkniesz. Nie zapomnij też markera! – Andrea Pernik
Podstawowe zasady udanego autostopu
- Uważaj, żeby nikt nie wysadził cię w miejscu, w którym łapanie następnego stopa będzie koszmarem. Uzgadniaj wysiadanie z wyprzedzeniem!
- Na autostradach najlepsze są stacje paliw, czasem wjazdy, gdzie łatwo się zatrzymać. Nigdy nie łap stopa bezpośrednio na samej autostradzie!
- Generalnie szukaj miejsc, gdzie kierowcy widzą cię z daleka i mają gdzie się zatrzymać.
- Uśmiechaj się i patrz kierowcom w oczy.
- Z centrum miasta wsiadaj do komunikacji miejskiej i jedź na peryferie, na drogę o jasnym kierunku. Inaczej nigdy się nie wydostaniesz.
- Jeśli wiesz dokładnie, dokąd jedziesz, napisz kartkę. Bardzo pomaga, zwłaszcza w pobliżu dużych miast.
- Widoczny plecak bardzo pomaga. W wielu krajach miłym dodatkiem jest też flaga narodowa.
- Najlepsze połączenie to chłopak + dziewczyna. Dwóch chłopaków ma brutalnie ciężko (sprawdzone, potwierdzone).
- Więcej aut nie oznacza wcale większej szansy na podwózkę – często paradoksalnie jest odwrotnie.
- Najlepsze miejscówki znajdziesz na Hitchwiki.org.
- Nie zapomnij spakować małego zestawu survivalowego.

W których krajach najlepiej łapie się stopa?
Autostop kiedyś zabierze cię wszędzie. Przy tym się upieramy. Niektóre kraje robią to jednak niemal bezwysiłkowo, inne wymagają stalowych nerwów. Zacznijmy od tych łatwych.
Wspominaliśmy już o Niemczech i Austrii. Autostop przeżywał tam ogromny boom w latach 80., a dziś niemal każdy kierowca, który cię zabierze, powie ci, że sam kiedyś jeździł stopem. Często to menedżerowie w eleganckich Audi i BMW. A wtedy kilometry autostrady mijają błyskawicznie. 300 km między Monachium a Pilznem w Audi A8 w półtorej godziny? Odhaczone.
W Europie inne popularne kraje to kraje bałtyckie, Francja, Belgia, Polska, wspomniana już Szkocja, Irlandia i właściwie wszystko na wschód. Skandynawia też nie jest zła, tylko łatwo lądujesz w miejscach, gdzie jeden samochód mija raz na dwie godziny. I jest przeraźliwie zimno…
Tak samo jest na Islandii, gdzie często zatrzymuje się już pierwsze auto. Tyle że potrafi minąć godzina, zanim w ogóle jakieś się pojawi. Musisz więc być przygotowany na śnieżycę, słońce 20 °C i poziomy deszcz w jednym oczekiwaniu. Wodoszczelne rękawiczki i naprawdę dobra kurtka to absolutna konieczność.
Prawdziwy autostopowy raj leży trochę dalej. Albo raczej – kilka rajów. Najsłynniejszy to w 100 % Nowa Zelandia. Autostopowicze są tam tak powszechni, że większości kierowców nie przychodzi nawet do głowy, by się nie zatrzymać. Znamy kilka osób, które przejechały Nową Zelandię stopem od końca do końca – wszyscy byli zachwyceni.
Kolejny idealny kraj to Australia – tylko nie utknij na pustyni w 50 °C.
Slávek dodaje: Autostopowe niebo to zdecydowanie Hawaje, Tasmania i Nowa Zelandia. Tam zatrzyma się dla ciebie nawet 80-letnia babcia w środku nocy. Potem jasno Iran, Gruzja i Armenia. Mniej tu jednak chodzi o kraj, a bardziej o to, gdzie i kiedy akurat stałeś i kto przejeżdżał obok.
Gdzie lepiej nie łapać stopa
Niektóre kraje polecamy tylko naprawdę zaprawionym autostopowiczom. Jak ciągle powtarzamy – nie chodzi o to, że się nie da, po prostu wymaga to ogromnej cierpliwości. Gdzieniegdzie nawet naruszysz prawo.
Przede wszystkim masz duży problem, gdzie nie ma samochodów. Albo gdzie „autostrada” = 20 krzyżujących się zakurzonych dróg z jedną ciężarówką na godzinę. Na przykład Mongolia.
W USA autostop też potrafi być trudny. Nie dlatego, że jest, jak myśli większość, nielegalny – to dotyczy tylko kilku stanów. Problemem są gigantyczne autostrady i znalezienie sensownej miejscówki. Plus gliny, które często nie znają praw własnego kraju. Hitchwiki ma na ten temat świetne podsumowanie – jeśli chcesz, zajrzyj.
Z Brazylią i Argentyną Slávek też nie miał najlepszych doświadczeń.
Z krajów europejskich autostopowicze czasem narzekają na Włochy, Hiszpanię i Portugalię – na wsi podobno jest okej, ale na autostradach bywa problem. Masz jakieś doświadczenia? Podziel się w komentarzach!
Skusił cię któryś z tych krajów? Nie zapomnij zajrzeć do naszych szczegółowych przewodników pełnych praktycznych porad dla podróżnych.
Na co uważać
Nie, nie patrzymy na autostop przez różowe okulary. Znamy ludzi, którym na drodze przytrafiło się coś naprawdę przykrego – Davído jest jednym z nich. Wyciągnij naukę z jego historii.
Jeszcze na studiach stałem ciągle przy drodze z kciukiem w górze i kartką, chętnie i zawsze z poczuciem totalnego bezpieczeństwa. Miałem szczęście do dobrych ludzi, więc powtarzałem, że absolutnie nie ma się czego bać. Pewnego dnia jednak musiałem to ABSOLUTNIE poważnie przemyśleć. Zignorowałem przeczucie, bo po prostu chciałem być u celu. Wsiadłem więc do auta z ludźmi, którzy przekonali mnie, że nieposłuchanie intuicji potrafi się solidnie zemścić.
Skrócę to i pominę szczegóły. Zabrali mi pieniądze, dokumenty i plecak ze wszystkim. Nie wysadzili mnie też u celu – po kilku kilometrach zatrzymali się i wyrzucili mnie do rowu w lesie. Oprócz porażenia paralizatorem, taśmy klejącej na ustach i związanych rąk dali mi jedną z najcenniejszych lekcji życia: JEŚLI NIE CZUJESZ TEGO, NIE WSIADAJ. Nawet jeśli oznacza to spanie w deszczu na polu obok autostrady. A jeśli już jesteś w samochodzie i nie czujesz się bezpiecznie, natychmiast poproś kierowcę o zatrzymanie się i wysiądź. Bez wyjątków! Zaufaj intuicji.
Czy przestałem łapać stopa? Oczywiście, że nie. Nie mogę odpowiadać za to, że niektórzy ludzie mają nierówno pod sufitem. Nadal wierzę, że w gruncie rzeczy ludzie są dobrzy. Mogę natomiast wybrać, do czyjego auta wsiądę. I to bym polecał każdemu.
Wszystkie moje rzeczy, łącznie z dokumentami, w końcu wróciły. Bandyci zabrali dwie stówy i resztę wyrzucili. (Mogli po prostu poprosić o kasę na benzynę.) Dobrzy ludzie znaleźli rzeczy i zanieśli na policję, która mi je oddała. Więc jeźdźcie stopem dalej – ale ostrożnie.
(Prawie) dziesięć przykazań autostopu
- Twoje drugie imię to Poszukiwacz Przygód
- Nie zajmuj miejsca swojemu autostopowemu bratu
- Mów dziękuję
- Myj się, nie jesteś świnią
- Przed wyjazdem spalisz śmierdzące (i spleśniałe) ubrania. Albo przynajmniej zapakujesz hermetycznie
- Nigdy nie trzaśniesz drzwiami, zanim wyciągniesz plecak z bagażnika
- Nie wsiądziesz do auta, jeśli coś ci nie pasuje
- Jeśli już jesteś w środku i czujesz, że coś jest nie tak, natychmiast poproś, żeby cię wypuścili

Czy dziewczyny też mogą jeździć stopem?
Jak pewnie zauważyłeś w trakcie artykułu – tak, mogą. I wiele to robi. Tylko musisz być dwa razy bardziej czujna i przygotowana na kilka oślizgłych komentarzy. Lepiej oddajmy głos samym autostopowiczkom.
Za każdym razem, gdy wsiadam do auta, mówię sobie, że to może być moja ostatnia podwózka. Nie chodzi o to, że autostopowiczka ma 100 % pewności – tu chodzi o zaufanie i szczęście. Dwa razy zdarzyło mi się, że kierowca w zamian za podwózkę zażądał usług seksualnych. W obu wypadkach wystarczyło zwykłe „nie jesteśmy zainteresowane” (po czym zostawił nas na najbliższej stacji benzynowej). Ważne dla mnie jest to, że nikt nigdy nie tknął nas fizycznie. Gadanie jest nieprzyjemne, ale nikt nigdy nie próbował mnie skrzywdzić ani okraść. Pewien procent ludzi nadal nie kuma, że autostopowiczki to nie prostytutki. A szerzej: że kobiety nie są dłużne mężczyznom seksu za to, że coś dla nich zrobili (co jest bardziej życiową niż autostopową lekcją).
Używaj zdrowego rozsądku. Jeśli ktoś wydaje ci się choć trochę podejrzany, nie warto. Nawet jeśli nic ci nie zrobi, będzie to nieprzyjemna jazda i strata czasu. Jeśli koniecznie musisz dotrzeć z A do B, lepiej zapłać za transport – bo stres „muszę tu być, muszę tam być” zwykle prowadzi do złych decyzji. Daj kierowcy do zrozumienia, że zanotowałaś numer rejestracyjny (i że go przekazujesz – zdjęciem albo wymawiając go głośno podczas „rozmowy telefonicznej”). Na wszelki wypadek noś gaz pieprzowy. A jeśli ktoś odmawia zabrania cię dalej niż 5 km, nie wsiadaj (to mówili zwykle ci, którzy potem płynnie przechodzili do pytania, ile kosztujemy). – Petra Voráčková
Tylko dwa razy jechałam stopem solo. Pierwszy raz z Brna do Pragi i przyznaję, że trochę się bałam. Na szczęście to była tylko moja paranoja i wszystko poszło dobrze. Drugi raz wydarzył się przypadkiem w Gruzji, gdy czekałam przy głównej drodze na marszrutkę.
Zatrzymał się obok samochód z trzema młodymi mężczyznami – nie mówili po angielsku, a ja nie byłam nawet pewna, czy stoję po właściwej stronie drogi. Powiedziałam tylko „Kutaisi” i mnie zabrali. Słyszałam od pewnej Gruzinki, że autostop w Gruzji jest zupełnie bezpieczny i że nawet jako kobieta podróżująca sama nie powinnam się martwić. Ale nigdy nie wiadomo, i dopóki nie zadzwonili do znajomego, który nam tłumaczył, byłam mocno przestraszona. W końcu chłopaki zawieźli mnie do miasta, pokazali zabytki, kupili lokalne jedzenie i odwieźli mnie nawet z powrotem na lotnisko. – Andrea Pernik
A więc, podsumowując:
- Podwójna zasada: nie wsiadaj do auta z kimś, kto wydaje ci się dziwny
- Jeśli kierowca coś próbuje, daj jasno do zrozumienia, że nie jesteś zainteresowana, i poproś o wypuszczenie
- Na wszelki wypadek noś gaz pieprzowy
Przeczytaj też nasz poradnik, jak bezpiecznie podróżować jako kobieta solo: Solo Female Travel: 22 porady, jak podróżować wygodnie i bezpiecznie.
Autostop level 2.0
Masz już za sobą trochę autostopu i chcesz wznieść swój kciuk na wyższy poziom? Mamy kilka pomysłów, jak to zrobić.
Umawiaj się na podwózki z tirowcami
Na pewno znasz kogoś, kto jeździ – tirem, busem, obojętne. Nie znasz? Na pewno znasz znajomego znajomego. A ponieważ większość kierowców pracuje dziś pod szyldem małych lub dużych firm logistycznych, jest spora szansa, że umówisz się na podwózkę z kimś jadącym ponad tysiąc kilometrów. Możesz tak komfortowo dojechać jednym ciągiem do Hiszpanii, Rotterdamu, a nawet Stambułu. I warto.
Możesz nawet napisać do firmy transportowej z prośbą, by powiesili ogłoszenie na tablicy. Potrzebuję dojechać stąd dotąd, najlepiej w tym terminie. Jedziesz tam? Zabierz mnie! Slávek to testował i właśnie tak załapał się na podwózkę do Turcji.
Łap stopa na łódkę
Większość ludzi nie ogarnia, jak hardkorowi autostopowicze przekraczają oceany. Bardzo prosto – łapią stopa na łódkę. Jak? Kapitanowie w portach często szukają załogi, musisz tylko wiedzieć, jak to działa. W zasadzie masz dwie opcje: pomagać na jachcie, który i tak płynie w twoją stronę, albo znaleźć posadę pokładowego na większym statku – frachtowcu lub transatlantyku. Stopa na łódkę możesz też łapać na śródlądowych szlakach wodnych, na przykład w Niemczech, Holandii czy Szkocji – czekaj przy śluzach, gdzie każda łódź musi się zatrzymać, gdy woda się podnosi lub opada.
Roman napisał o tym trochę w swoim artykule o żeglarstwie na naszym blogu.
Mnóstwo porad i trików o łapaniu stopa na łódkę znajdziesz na Hitchwiki i na blogu wspaniałego szaleńca Tomislava Perko.
Stopowanie na łódce w ogóle nie polega na szybkości. Ani trochę. Łodzie są zwykle ekstremalnie wolne. Ale doświadczenie jest tego warte. I prawdopodobnie zaimponuje praktycznie każdemu, kogo potem spotkasz.
Wsiądź do pociągu. Towarowego!
Wskakiwanie do pociągów towarowych było kiedyś szalenie popularne, zwłaszcza w USA. Jest trochę niewygodnie, ale zawiezie cię NAPRAWDĘ daleko. Dziś prawdopodobnie szybko by cię wyrzucili, ale jest inna opcja. Spróbuj zapytać maszynisty, czy cię zabierze.
Większość odmówi, ale absolutnie nie jest to nierealne. Zwłaszcza jeśli pokażesz chociaż trochę zainteresowania koleją i trafisz na maszynistę, który kocha swoją pracę. U prywatnych przewoźników w Europie szanse są wyraźnie wyższe – państwowi zazwyczaj zabraniają maszynistom zabierać kogokolwiek do lokomotywy.
Szczególnie dobre są stacje graniczne, gdzie pociągi towarowe często stają przy peronie – wchodzenie na tory samych w sobie jest jednak zabronione. Podobnie możesz spróbować z maszynistami pociągów pasażerskich – nam się to udało kilka razy. To zupełnie inne przeżycie niż siedzenie w wagonie! Tylko nikomu potem nie opowiadaj o tym zbyt szczegółowo, maszynista mógłby mieć kłopoty.
I na koniec – możesz też zapytać konduktora, czy puści cię za darmo. Jeśli widzi, że jesteś prawdziwym lowcostowym podróżnikiem i jest w połowicznie dobrym humorze, szansa, że cię zabierze, wcale nie jest mała. Może w zamian pomożesz na stacji załadować rowery…
Chcesz pojechać autem obcego, ale autostop to nie twoja bajka?
Spokojnie – usługi typu carpooling, jak BlaBlaCar, są dla ciebie. Na BlaBlaCar wybierasz trasę i kierowcę z wyprzedzeniem (działa to na podobnym systemie referencji co Airbnb, Couchsurfing czy Uber), wiesz, ile zapłacisz, i masz jasno określoną godzinę i miejsce odbioru.
Znajdziesz tu zarówno krótkie przejazdy między miastami, jak i długie trasy międzynarodowe – Berlin, Amsterdam, Paryż, Strasburg. Stamtąd możesz łączyć kolejne podwózki. Jest szybciej i wygodniej, ale oczywiście kosztuje – i przegapiasz to, co najlepsze: przygodę.
Zostaje już tylko ostatnia wiadomość: Kierowcy, zabierajcie autostopowiczów! To świetni ludzie! :-)
Jakie są twoje autostopowe doświadczenia? Podziel się w komentarzach!




